Nowy gracz na rynku wyszukiwarek…
Większość swiata zdążyła się już przyzwyczaić do Google (”wujek gugiel prawdę Ci powie…”), a jednak specjaliści od wyszukiwarek nie spoczeli na laurach. Niedawno swoją premierę miała nowa wyszukiwarka o wdzięcznej (i dźwięcznej) nazwie Cuil.
Jej twórcami jest dwójka programistów odpowiedzialnych ponoć za stworzenie nowego silnika wyszukiwania dla Google - Tom Costello i Anna Paterson. Można się wieć spodziewać, że nowy produkt będzie co najmniej dorównywał swojemu konkurentowi.
Tym, co na pierwszy rzut oka różni obie wyszukiwarki internetowe, to przede wszystkim zupełnie odmienny design - strona startowa Cuil’a jest czarna. Można to uznać za “chwalebny ekologicznie” krok, ale przypuszczam, że podyktowane jest to także chęcią totalnego odcięcia się od filozofii Google’a.
Kolejną ważną różnicą jest sposób prezentacji wyników wyszukiwania. Otóż Cuil prezentuje je w formie… kolumnowej (jak w portalach interentowych), na dodatek okraszone zdjęciami. Czy taka forma jest lepsza? Trudno powiedzieć, z pewnością natomiast wymaga zmiany pewnych nawyków.
Niestety, wśród wielu naprawdę “sympatycznych” cech, znajdziemy też powazną wadę: precyzyja wyszukiwania Cuil’a ma się nijak do Wujka Google. Pozwoliłem sobie przeprowadzić kilka testów i to co w Google znajduję zazwyczaj na pierwszej stronie, przy tych samych frazach w Cuil’u ginie w gąszczu innych zupełnie niezwiązanych tematycznie wyników. Ot, jeden z najprostszych przetestowanych przykładów: “reklama lublin”… Zamiast różnych agencji mamy na przykład: biuro turystyczne, gabinet stomatologiczny, firmę “łazienkową”, miasto.gazeta.pl i kilka innych ciekawostek.
Przy całym “blichtrze nowości” nie wróżę Cuil’owi specjalnego powodzenia - za dużo przyzwyczajeń trzeba by zmienić. No i przede wszystkim trudno cokolwiek znaleźć…